Nostalgia jest tęsknotą, stanem ducha, w którym smutek w pewien sposób przypomina o czymś, co, czasem bezpowrotnie, utraciliśmy.
Nostalgia anioła to najnowszy film Petera Jacksona, który swoją premierę w Polsce miał 12 marca. Już na wstępie można uznać kolejną produkcję tego reżysera za świetną produkcję. Realizm i fantazja, thriller i raj. Efekty, rodem z baśni i marzeń odsuwają od rzeczywistego, brutalnego świata przedstawionego przez Jacksona.
Susie Salmon (Saoirse Ronan) jest zwyczajną dziewczyną. Chodzi do szkoły, ma rodzeństwo, marzy o starszym chłopaku i pierwszym pocałunku. Spokojny żywot rodziny Salmonów kończy się z dniem, w którym Susie spóźnia się ze szkoły. Przedłużająca się nieobecność córki zmusza rodziców do podjęcia poszukiwań. Ubłocona, wełniana czapka z pomponem i ślady krwi mówią jedno – Susie nie ma już wśród żywych. Kto jest zabójcą? Istnieje powiedzenie, że ostatnim obrazem, jaki można dostrzec w oczach zmarłego, jest postać mordercy. Niestety, tą tajemnicę Susie zabrała ze sobą w zaświaty. Bliscy jednak się nie poddają, szukają sprawiedliwości i dowodów na to, że dziewczynę zabił George Harvey (Stanley Tucci). Dziewczyna, z przestrzeni między niebem a ziemią, przygląda się życiu swojej rodziny, które toczy się już bez niej. Zawieszona między dwoma światami obserwuje problemy swoich rodziców i i dorastanie siostry. Całe szczęście, że jest szalona babcia (Susan Sarandon), która ożywia domową atmosferę swoją oryginalnością i nie pozwala na zatopienie się w marazmie, letargu i smutku. Zabłąkana dusza Susie przemierza bajkowe krainy, ale nie może zaznać spokoju, dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość.
Nostalgia anioła to produkcja powstała w oparciu o powieść Alice Sebold zatytułowaną The Lovely Bones. Film Jacksona jest godny polecenia, nie pozostawia miejsca na nudę. Ponadto mamy tu świetne role Stanleya Tucci, Susan Saradon i młodziutkiej Saoirse Ronan. Do tego fantazyjne i efektowne zaświaty oraz subtelnie oddana atmosfera lat siedemdziesiątych.
Weronika Kasza